Uncategorized

I że Cię nie opuszczę aż do śmierci

O kim pomyślałaś? Pewnie o miłości Twojego życia? Błąd. Jedyną osobą, która NA PEWNO będzie przy Tobie aż do grobowej deski jesteś Ty sama. Może to najwyższa pora by poświęcić tej relacji trochę więcej czasu i uwagi? Relacja z samym sobą jest najważniejszą relacją w życiu, która pośrednio stanowi fundament pod wszystkie inne związki.

„Bądź (z) kimś, kto Cię uszczęśliwia”

Przy wyborze partnera czynnikiem decydującym jest sympatia. Albo gościa lubimy, albo nie. Jeśli nie, to ałt. Krótka piłka, prawda? W relacji z samym sobą niestety mamy związane ręce. Albo polubimy siebie otwierając sobie tym samym drzwi do szczęśliwego życia, albo dalej będziemy patrzeć na siebie z niechęcią zakładając na te drzwi coraz to nowe łańcuchy kompleksów. Bo nie zasługuję, nie jestem wystarczająco dobra, sama nie potrafię… Zamknięte w pokoju bez klamek ze swoim wewnętrznym krytykiem, który nota bene doskonale wie jak skopać nasze poczucie własnej wartości, odkładamy swoje szczęście na później (jak to zresztą mamy w zwyczaju), oczekując księcia na białym rumaku, który w odpowiednim momencie przybędzie nam na ratunek, wyważy zaryglowane wrota i zabierze nas do świata, w którym w końcu będziemy szczęśliwe. Brzmi bajecznie, prawda? No właśnie, takie historie zdarzają się tylko w bajkach.

Lekcja numer jeden: w prawdziwym życiu nikt inny poza Tobą nie rozprawi się z Twoim wewnętrznym nieprzyjacielem. Nikt inny nie zaspokoi w pełni Twoich potrzeb i pragnień, takich jak miłość, poczucie bezpieczeństwa, spokój czy spełnienie, dopóki nie znajdziesz tego wszystkiego w sobie. Partner może uczynić Twoje życie cenniejszym, może pomóc Ci w walce z wrogiem, ale nie rozprawi się za Ciebie z Twoimi kompleksami. Może pomóc Ci wzrastać, będzie dodawał Ci otuchy i skrzydeł, byście mogli lecieć przez życie ramię w ramię, jednak latać musisz nauczyć się sama.

Lekcja numer dwa: nie oczekuj, że szczęście da Ci ktoś inny. Zamiast uporczywie szukać go u boku partnera, zajrzyj wgłąb siebie. Tam, i tylko tam, znajduje się klucz do zaryglowanych drzwi, które zaprowadzą Cię do szczęścia. Jeśli chcesz być szczęśliwa z kimś, najpierw musisz nauczyć się być szczęśliwa sama ze sobą. Kiedy dobrze czujemy się w swoim towarzystwie, nie czekamy aż książę z bajki przewiezie nas swoim rumakiem, ale same wsiadamy na konia i galopujemy za głosem serca. Po drodze może okazać się, że wyszłaś miłości na spotkanie… Przestań odkładać szczęście na późnej i przyjmij odpowiedzialność za swoje życie. Twoje szczęście jest w Twoich rękach.

Lekcja numer trzy: nie możesz kochać innych, jeśli nie kochasz siebie. Jeśli nie jesteś szczęśliwa sama ze sobą, co zaoferujesz wspomnianemu księciu? Miłość to sztuka dawania i brania. A wiadomo nie od dziś, że z pustego i Salomon nie naleje. Nie możesz ofiarować innym czegoś, czego sama nie masz. Naucz się kochać siebie, tylko w ten sposób otworzysz się na miłość i bliskość drugiego człowieka. Tylko tak będziesz mogła dać innym najlepsze, co drzemie w Tobie.

Najlepszy przyjaciel czy największy wróg
– kogo widzisz w lustrze?

My, kobiety, jesteśmy wobec siebie zbyt krytyczne. Zwyczajnie, po ludzku (a raczej po babsku) non stop się siebie czepiamy. A to włosy nie takie, a to uda za grube, fałdka na brzuchu niepotrzebna. Zawsze znajdzie się coś do narzekania (tutaj z pustego Salomon naleje). Zdecydowanie łatwiej przychodzi nam omawianie swoich niedoskonałości niż dostrzeganie zalet. A przecież na pewno masz w sobie coś, co lubisz… Może jest to uśmiech, którym potrafisz obdarować wszystkich dookoła oprócz siebie samej? A może oczy, na temat których usłyszałaś tuzin komplementów, nie przyjąwszy żadnego z nich, bo „Ja?! No coś ty, przestań”? Przestań to Ty, siebie krytykować. Jesteś niepowtarzalnie piękna i wystarczająco dobra. Tak Ty! Nawet nie waż się zaprzeczać. I choć nie wygląd świadczy o wartości człowieka, nie wypieraj się swojej urody. Doceń to czarujące spojrzenie, wachlarz rzęs, kontur ust, charakterystyczny pieprzyk, który dodaje Ci uroku i ten lekko zadarty nos, też doceń. Niepowtarzalnie piękna i wystarczająco dobra, pamiętaj.

Jeśli my same siebie nie lubimy, dlaczego inni mieliby nas polubić?

Powiedziałaś sobie kiedyś, tak szczerze, że siebie lubisz? Pogratulowałaś dobrej decyzji, ciężkiej pracy, odwagi, czy odniesionego sukcesu, tak jak pogratulowałabyś swojej przyjaciółce? No właśnie… A trzeba było to zrobić. W stosunku do przyjaciółki jesteśmy bardziej wyrozumiałe, niż w stosunku do samych siebie. Z łatwością dostrzegamy jej mocne strony, gdy płacze staramy się ją pocieszyć, nie oceniamy, nie krytykujemy, a nawet jeśli się zdarzy, nigdy nie użyjemy tak ostrych słów jakich użyłybyśmy wobec siebie.

W jaki sposób zwracasz się do siebie? Jeśli masz chwilę, stań przed lustrem i powiedz sobie: Kocham siebie. Jestem wystarczająco dobra. Akceptuję siebie. Wybaczam sobie. Powtórz kilkakrotnie i obserwuj reakcje Twojego ciała. Wypowiedzenie którego z wymienionych stwierdzeń sprawia Ci największy kłopot? Zastanów się, dlaczego akurat to, poszukaj w sobie odpowiedzi. Tym ćwiczeniem możesz pracować nad samoakceptacją każdego dnia. Przechodząc obok lustra, zatrzymaj się na kilka sekund i powiedz sobie coś miłego. Powtórz jutro, pojutrze i w kolejnych dniach, i obserwuj zachodzące w Tobie zmiany. Nawet rośliny pozytywnie reagują, gdy się do nich dobrze mówi 🙂

Kochać siebieto początek romansu na całe życie.”
– Oscar Wilde.

Kochaj siebie i bądź wierna swoim ideałom. Zatroszcz się o siebie, o swoje ciało i umysł. Bądź dla siebie dobra i wyrozumiała jak przyjaciółka. Bądź swoją najlepszą przyjaciółką. Spędzasz ze sobą 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku… zadbaj o tę relację. Czy istnieje przepis na szczęśliwy związek z samym sobą? Przede wszystkim trzeba nauczyć się słuchać, akceptować i wybaczać. I pamiętaj, nie musisz być doskonała, by siebie pokochać.

Ściskam, M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *